Dlaczego w ogóle chorujemy?

0
925

Borelioza znana od wieków nie siała przecież takiego spustoszenia jak dziś. Mamy wspaniały system odpornościowy przygotowany na odparcie takiego ataku jak choroba z Lyme. Co zmieniło się przez ostatnie kilkadziesiąt lat, że ta choroba znalazła sobie nowego żywiciela?

Wiemy, że o infekcji pierwsze dowiadują się makrofagi, kiedy cytokiny poinformują układ odpornościowy powstaje armia limfocytów T. Z nich wyodrębniają się limfocyty CD4. Kiedy wkraczają do akcji tworzą się przeciwciała które wyszukują i przyczepiają się do krętków. Oznaczone i namierzone krętki gotowe są do odstrzału. Na miejsce docierają komórki NK. Trup pada gęsto. A jednak chorujemy, system nie daje rady, dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy prześwietlić dwóch bardzo ważnych graczy w tej układance, czyli nadnercza i chemiczne środki przekazu zwane endorfinami.

Nadnercza odgrywają kluczową rolę w równowadze układu odpornościowego ze względu na ich produkcję kortyzolu. Kortyzol jest hormonem, który pomaga „ochłodzić” układ odpornościowy po osiągnięciu sukcesu w obronie przed szkodliwymi, atakującymi mikroorganizmami. To ochłodzenie przebiega w następujący sposób. Jedna z cytokin wydzielanych przez makrofagi IL-1B wysyła wiadomości do podwzgórza mózgu, prosząc o uwolnienie hormonu który uwalnia kortykotropinę (CRH). CRH zmusza przysadkę mózgową do wytwarzania hormonu adrenokortykotropowego (ACTH). On z kolei zaleca gruczołom nadnerczy wydzielać kortyzol w celu wspomagania reakcji zapalnej, w której zaangażowane są makrofagi. Jeśli ten mechanizm nie działa, nie działa system odpornościowy. Istnieją dwa potencjalne problemy związane z produkcją kortyzolu. Pierwszym problemem jest to, że ze względu na stres, nadnercza przechodzą do nadprzestrzeni i nadprodukcję kortyzolu. Ten stan nazywa się „stresem nadnerczy”. Ten scenariusz może powodować nadmierne tłumienie systemu odpornościowego spowodowane zbyt dużą ilością kortyzolu. To tłumienie może pomóc bakterii Lyme ustrzec się przed czujnym okiem makrofagów i przetrwać. Krętek czeka na okazję aby doprowadzić do ekspansji. Taki stan może trwać nawet lata. Drugi problem występuje z powodu stresu przewlekłego, co może powodować nadmierne przepracowanie nadnerczy i wyczerpanie się gruczołów nadnerczy. Ten stan nazywa się „zmęczeniem nadnerczy”. Ten scenariusz może powodować niewłaściwe wytwarzanie kortyzolu, co z kolei może prowadzić do uszkodzenia zdrowych tkanek wskutek niekontrolowanego zapalenia. W takim przypadku wymagane jest podawanie fizjologicznych dawek kortyzolu w celu wspomagania nadnerczy do czasu ich regeneracji. Wsparcie to można również osiągnąć przy użyciu pewnych ziół, jak również innych naturalnych suplementów. Klinicznie użyteczne to witamina C, witamina B5 (kwas pantotenowy), magnez, eleutherococcus (żeń-szeń syberyjski), nasiona schisandra, rhodiola, zieloną herbata, nasiona winogron, lukrecję i wiele innych. Innym kluczowym składnikiem wspomagania nadnerczy jest odpowiedni nieprzerwany sen. (Zalecane od siedmiu do dziewięciu godzin na dobę, przy czym co najmniej pięć takich godzin nieprzerwanych).

Drugim graczem są endorfiny. Podobnie jak w przypadku nadnerczy, endorfiny odgrywają ważną rolę w utrzymywaniu zdrowej funkcji immunologicznej i mają decydujące znaczenie dla zwalczania choroby z Lyme. Endorfiny to naturalne substancje opioidowe wytwarzane przez organizm w celu zwalczania bólu. Produkowane są one w organizmie w ciągu nocy, a produkcja szczytowa zachodzi między 2 a 4 rano. Kiedy nie śpimy wykorzystywane są przez ciało do różnych celów, w tym w układzie nerwowym, układzie endokrynnym i układzie odpornościowym. Oprócz właściwości łagodzenia bólu, endorfiny mają również bardzo silny wpływ na układ odpornościowy. Komórki NK (natural killer) mają na swoich powierzchniach receptory endorfinowe. Kiedy endorfiny są obecne, komórki NK zwiększają swoją liczbę i funkcjonują aż o 300% skuteczniej. Oprócz ćwiczeń, endorfiny mogą być namnażane w trakcie masażu Bowena, śmiechu, podwyższenia temperatury ciała, ciemną czekoladą (bez cukru proszę)… W Lyme produkcja endorfin staje się chaotyczna i nieuregulowana.

Reasumując uczeni i badacze są przekonani że wiele osób mimo kontaktu z tą chorobą nigdy nie zachoruje. Zawdzięczają to sprawnemu układowi odpornościowemu. Zdrowy człowiek na swoim pokładzie posiada „naturalne przeciwciała IgM” wytwarzane przez wrodzony system. Komórki wytwarzające te niespecyficzne przeciwciała są wrodzonymi komórkami systemowymi zwanymi „komórkami B-1”. Dlatego jedni chorują a inni się bawią.