borelioza historia pasja leczenie

Od zawsze byłam uśmiechnięta, szalona, pozytywnie zakręcona i optymistycznie patrzyłam w przyszłość. Nagle stałam się wrakiem człowieka.

Już w dzieciństwie często chorowałam, miałam gorszą odporność niż inni i właśnie w tych chwilach uciekałam do malowania i rysowania. Dawało mi to ogromny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Malowałam przeróżną techniką między innymi: farbą olejną na płótnie, akrylem, farbą na szkle, robiłam rysunek – suchą pastelą. Moje prace wzbudzały zainteresowanie i od czasu do czasu udawało się sprzedać jakąś prace co dodatkowo motywowało mnie do działania.

Bardzo chciałam się rozwijać. Dlatego poszłam do liceum o profilu plastycznym, później ukończyłam Politechnikę Gdańską – Wydział Architektury.

Na pierwszym roku studiów poznałam swoją wielką miłość, która tak zakręciła mi w głowie, że wszelkie pasje odeszły na wile lat na kolejny plan. Założyliśmy rodzinę, urodziłam 3 wspaniałych dzieci: Julie, Nikodema i Maksa.

Już po pierwszej ciąży mocno podupadłam na zdrowiu. Zaczęły się problemy z bólem podbrzusza. Lekarze nie znali przyczyny. Bardzo pragnęłam kolejnego dziecka, urodziłam synka. Dwa lata później zaszłam w kolejną ciążę, która tym razem była dla mnie niespodzianką. Urodziłam drugiego synka który jest największym wulkanem energii na świecie i wniósł w tym najgorszym czasie najwięcej pozytywnej energii 🙂

Po porodzie Maksa czułam już, że coś jest ze mną nie tak, miałam dziwne palenie w brzuchu i plamienia. Lekarz uspokajał, że to problemy z hormonami i wszystko jest w porządku. Dziesięć miesięcy po porodzie zaczął się koszmar ból nie do opisania, noce w których myślałam, że umieram. Lekarze podawali mi antybiotyki, które złagodziły ból, ale tylko na chwile. Później wracał ze zdwojoną siłą. Zaczęłam szukać pomocy w internecie i znalazłam opis choroby, który idealnie pasował do moich objawów – Endometrioza!

Urolog mówił, że to mało prawdopodobne bo endometrioza w pęcherzu zdarza się na prawdę rzadko, ale zrobiliśmy cystoskopie. Podczas tego badania lekarz stwierdził: bardzo możliwe, że miałam rację.
Urolodzy zrobili zabieg, pobrali wycinek do badania i okazało się, że to endometrioza 🙁

To były jedne z gorszych chwil w moim życiu, odcięłam się od ludzi. Z bólu nie byłam w stanie nawet z dziećmi wyjść na spacer. Czułam się taka beznadziejna… Jedyne co mnie w tym wszystkim ratowało to wsparcie męża i niezastąpiona pomoc moich rodziców. Bogu dziękuje, że przy tej chorobie udało mi się urodzić trójkę zdrowych dzieci i bez problemu zaszłam w ciąże.

Nie udało niestety się wygłuszyć choroby hormonalnie i lekarz zaproponował usunięcie macicy.
Wiele nocy przepłakałam, musiałam podjąć decyzję co do zabiegu. Nie chciałam mieć już więcej dzieci, ale to była decyzja nieodwracalna już nigdy nie będę mogła przytulić takiego maleństwa… W lipcu 2017 miałam zabieg. Wtedy też się okazało jakie choroba zrobiła spustoszenia w moim brzuszku. Pęcherz zrośnięty z macicą, pełno zrostów na jelitach.

Chciałam jak najszybciej o tym zapomnieć od czasu do czasu pojawiały się bóle, ale lekarze nie mogli mi już w żaden sposób pomóc, ponieważ nie mogę przyjmować hormonów. Po tych wszystkich przejściach chciałam zapomnieć o tym co się stało.

Pod koniec roku 2017 zaczęłam przygodę z fotografią.

Początkowo robiłam zdjęcia tylko moim dzieciom, głównie mojej córeczce Julii. Ostatecznie postanowiłam spróbować swoich sił w sesjach dziecięcych, co okazało się wielkim sukcesem.

borelioza historia pasja leczenie

W maju kolejna próba terapii hormonalnej zakończona wizytą na SOR z podejrzeniem zakrzepicy. Po serii zastrzyków z heparyny i uspokojeniu sytuacji pojechaliśmy na nasze wyczekane wakacje.
Oprócz fotografii mam jeszcze kilka innych pasji miedzy innymi podróże po świecie. Kocham góry przyrodę, kocham turkusowe morze. Czasami mam wrażenie, że tak bardzo kocham podróżować, tak bardzo pragnę zwiedzać świat i nieznane, że to dzięki temu przetrwałam już tak wiele i mam siłę do walki, do tego by się nie podać.
Każda podróż to też okazja do kolejnych ciekawych kadrów. Mogę fotografować moje maluchy w pięknym krajobrazie, w nowych sytuacjach. Pokazuję Ich zabawę radość a także smutek. Dzieci poznają świat, a ja mogę te cudowne chwile uwiecznić na fotografii.

Wszystko powoli wracało na właściwy tor w lipcu udało mi się zrobić cudowną sesję Lawendową.

Teraz miało być już tylko lepiej.

I znowu zaczęły się kolejne przeboje czułam, że coś się ze mną dzieje, miałam ogromny ból karku. Pojechałam na ostry dyżur, lekarz podał mi antybiotyk i stwierdził, że prawdopodobnie mnie przewiało. Antybiotyk niestety nie zadziałał, później wzięłam kolejny i znowu pomógł złagodzić ból tylko na chwilę i wtedy zaczął się kolejny koszmar. Mój stan zdrowia znacznie się pogorszył, pojawiły się bóle uszu, sztywność karku, bóle głowy, ciągłe zmęczenie, drętwienie rąk i nóg, bóle w klatce piersiowej. Objawów przybywało z dnia na dzień, aż w końcu nie miałam już siły wstać z łóżka i dopadła mnie depresja.

Po raz kolejny zaczęłam szukać przyczyny moich dolegliwości w internecie i zaczęłam mieć podejrzenia, że to może być borelioza.

Zrobiłam badania, które niestety nie są refundowane przez NFZ. Wyniki potwierdziły boreliozę i koinfekcje odkleszczowe. Serce pękło mi na milion kawałków.

Czy endometrioza to za mało? Jeszcze borelioza?


Jak mam żyć? Mam trójkę małych dzieci i nie mam siły Ich wychowywać, nie mam siły iść z nimi na spacer. Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego akurat mnie? Nie mam siły być ich mamą 🙁

Wtedy nie byłam już w stanie fotografować… Nie chciałam już żyć … Ale nie poddałam się i zaczęłam szukać pomocy.

Znalazłam grupę wsparcia: Akademia Boreliozy, na której poznałam wielu cudownych ludzi. Nikt nie zrozumie Ciebie tak jak osoba, która czuje ten sam ból.

Tylko taka osoba rozumie, że są dni gdy płaczesz z bólu, gdy nie masz już siły walczyć, gdy chcesz być sama…, ale taka osoba jest także ogromnym wparciem i daje siłę do walki 🙂 Znalazłam na grupie informacje gdzie szukać lekarza, który wie jak leczyć przewlekłą boreliozę, z którą zmagam się od ponad 20 lat. We wrześniu zaczęłam leczenie. 2 tygodnie od włączenia odpowiednich antybiotyków depresja minęła i zaczęłam walczyć. Stan zdrowia poprawił się na tyle, że stanęłam na własne nogi.

Aktualnie jestem pod opieką lekarza ILADS oraz fitoterapeuty.

Czego się dowiedziałam o boreliozie? Że jest to często mylona choroba przez lekarzy ze stwardnieniem zanikowym bocznym, SLA, stwardnieniem rozsianym (SM), reumatoidalnym zapaleniem stawów, a także u dzieci z Autyzmem, padaczką, ADHD i jeszcze innymi chorobami.

Wróciłam do fotografii, która teraz napędza mnie do dalszej walki.

Daje mi to ogromną siłę i motywację, mimo bólu działam i walczę. Walczę także dla rodziny dla moich dzieci i dla moich pasji. W wolnej chwili robię też wianki ślubne, dziecięce oraz wianki wiklinowe. Osoby dla których robię wianki są zadowolone z mojej pracy, często słyszę, że zrobiłam taki wianuszek jak klientka sobie wymarzyła i moje serce pęka z dumy. Miło jest usłyszeć takie słowa. Cudowne uczucie gdy widzę fotografię dziewczynek w wiankach zrobionych przeze mnie. Czuję, że to co robię ma sens, że mimo moich problemów zdrowotnych mogę poczuć się wyjątkowa.

Są dni wspaniałe, kiedy mogę góry przenosić, są też dni kiedy walczę z bólem żyjąc od tabletki do tabletki. Wiem, że przede mną długa droga do wyciszenia choroby.
Najgorsza jest świadomość tego, że jest to choroba nieuleczalna, można ją wyciszyć na jakiś czas, a w razie spadku odporności może zaatakować znowu. Nieleczona borelioza w zaawansowanym stopniu jest bardzo groźna, uszkadza mięśnie, nerwy, może doprowadzić do paraliżu a nawet śmierci.

Ta choroba to niesamowita próba dla związku, dla sprawdzenia tego jak bardzo druga osoba Cię kocha. Czy będzie z Tobą tylko na dobre czy także na złe? Ja mam to szczęście, że mam swoją połówkę przy sobie, ale są tacy, którzy zostali porzuceni bo choroba dla drugiej osoby stała się niewygodna.

A jak to się zaczęło? Miałam kleszcza w wieku 7 lat, nikt wtedy nie wiedział co to jest borelioza. To ten kleszcz namieszał mi tyle w życiu. Ja jednak nie poddam się i będę walczyć każdego dnia, póki mi starczy sił. Gdy tylko wychodzi słońce czuję nadzieję, że będzie dobrze, że będę miała tyle sił co kiedyś, że będę jeszcze żyć jak kiedyś, że będę taka szalona i uśmiechnięta.

”Siła człowieka nie zależy od tego ile jest w stanie znieść zanim upadnie – prawdziwą siłę można poznać po tym ile człowiek potrafi unieść, po tym jak już się złamie”.

Zapraszam na moją stronę z fotografią:
https://www.facebook.com/Agnieszka-Zielazi%C5%84ska-Fotografia-159546677913096/

Agnieszka Zielazińska